O nas

„Najlepsze te małe kina”

…pisał Konstanty Ildefons Gałczyński o miejscu najmilszym, przytulnym, do którego się trafia, żeby przeżyć coś wspaniałego. I najlepsze te małe sceny, gdzie cały spektakl widz ma na wyciągnięcie ręki, gdzie po przedstawieniu można wypić lampkę wina. A wszystko to w samym sercu Warszawy, w zabytkowej kamienicy tuż obok Placu Trzech Krzyży.

Scena SPATiF działa od 2017 roku. Można tu obejrzeć kameralne spektakle, posłuchać koncertów, pośmiać się na kabarecie, aktywnie uczestniczyć w przedstawieniu dla dzieci. Sąsiedztwo Klubu i Restauracji SPATiF wraz z zielonym patio sprawia, że przyjemnie, pysznie i twórczo można spędzić tu cały dzień.

Spotkanie to słowo klucz Sceny SPATiF. Spotkanie widza z artystą. Dawnego SPATiFu z nowym Klubem. Rozsianych po Warszawie twórców, którzy tu znajdą dom. Misją Sceny jest integracja środowiska artystów warszawskich, szczególnie członków Związku Artystów Scen Polskich i artystów niezależnych, a także studentów. Zapraszamy do współpracy!

Rozmowa z menedżerką Sceny SPATiF Anną Kaźmierowską

Redakcja o. ZASP w Warszawie: Marzeniem nowych właścicieli klubu SPATiF jest dogonić legendę. Stworzyć miejsce pełnego fermentu artystycznego, wylęgarnię soczystych anegdot o których będą mówić pokolenia. A ty jak sobie wyobrażasz nowy Klub SPATiF?

Anna Kaźmierowska, manedżerka Sceny Spatif: Pełen energii, życia, ekskluzywny. Ale też przyjemny, domowy, sprzyjający integracji środowiska artystów i odbiorców. Otwarty na studentów którzy mogą tu stawiać pierwsze kroki, poprzez artystów znanych, z dorobkiem, gwiazdy, aż po seniorów. Klub ma tę zaletę, że nie będzie tylko sceną, ani tylko restauracją. Zazwyczaj w teatrach po spektaklu trzeba opuścić mury, a często chciałoby się zostać, porozmawiać z artystą, na gorąco wymienić myśli. Tu będzie taka możliwość.

Tym wabi swoją publiczność np. Emilian Kamiński.

Właśnie. Ale już w Teatrze Krystyny Jandy po spektaklu trzeba zmykać i szukać innego miejsca na pogaduchy czy lampkę wina. Nam się marzy klub jak za dawnych lat, żeby aktorzy, pisarze, zostawali po spektaklach. Rozmawiałam ze znajomą reżyserką opowiadając jej o naszym projekcie – „naprawdę? My artyści będziemy mieć swoje miejsce?” – była zachwycona tą perspektywą.

Jeden z właścicieli miejsca Paweł Wojciechowski obiecał, że wydarzenia kulturalne będą się odbywały sześć dni w tygodniu. Muzyczna alternatywa i gwiazdy, do tańca i do słuchania.

Zarówno członkom stowarzyszenia ZASP w Warszawie jak i nowym najemcom zależało na bogatej ofercie wydarzeń kulturalnych. Sama restauracja wątpię czy wyróżniłaby się jedynie gastronomią. To już nie te czasy. Do lokalu nie wystarczy wstawić pianino, czy raz w miesiącu zaprosić artystę. Oferta musi być różnorodna, musi zaskakiwać odbiorcę.

Nie obawiasz się, że wylądujecie z miejscem „dla wszystkich” czyli „dla nikogo”?

Do stowarzyszenia należą ludzie w wieku od 20 do 90 lat, w samym oddziale warszawskim jest nas około 900. Często się nie znamy, nie wiem co u kogo słychać – artystycznie i prywatnie. I to miejsce ma być dla nas wszystkich. Gdybys tworzyć scenkę przy przedszkolu – wiadomo, że adresatem będą rodzice małych dzieci. Ale specyfiką Klubu SPATiF zawsze była międzypokoleniowość. I na to stawiamy.

Ty jesteś menedżerką Sceny Spatif, czyli projektu związanego z Klubem – niedzielnych i poniedziałkowych wydarzeń artystycznych.

Program poniedziałkowy to kabarety, stand-upy, recitale, monodramy, czytania sztuk, małoobsadowe sztuki lalkowe, dramatyczne czy estradowe. W niedziele zapraszamy rodziny na spektakle i warsztaty skierowane głównie do dzieci.

Wielkie otwarcie ma nastąpić w ostatnim tygodniu stycznia. Co na początek?

Mam już pewne typy, ale też wciąż zbieram propozycje. Oczywiście priorytet mają ciekawe oferty członków ZASP. Wszyscy mogą je nadsyłać na adres oferty@zasp.pl

Skąd pieniądze na działalność Sceny? Z biletów?

Bilety będą. Członkowie ZASP płacą symboliczne 5 zł, pozostali od 20 do 50 zł, rodziny 30 zł. Dochód idzie do kasy ZASP na działalność statutową. Te dwa dni „zaspowskie” finansuje Oddział ZASP w Warszawie, ale w przyszłości chcielibyśmy pozyskiwać fundusze jak inne organizacje pozarządowe, startując w konkursach i starając się o partnera.

Podobno były głosy, że na Scenie SPATiF artyści powinni występować za darmo, w ramach autopromocji.

Uwielbiam takie komentarze. Nie rozumiem tego rosnącego trendu, żeby artystom nie płacić. Ludziom coraz częściej się wydaje, że skoro zajmujesz się rozrywką czy kulturą, to wykonuj sobie swój zawód w ramach hobby. Ale jakoś nikt nie próbuje kupować w sklepie masła za wpis do portfolio. Stawki w artystycznych zawodach i tak poszły w dół, nie widzę powodu, żeby jakikolwiek profesjonalny artysta występował u nas za darmo. Oczywiście nie przeczę, że przy okazji będzie to dla niego promocja.

Dlaczego do tej pory ZASP nie miał żadnej sceny dla swoich członków?

Kameralna scena jest od lat, mieści się w sali konferencyjnej na 1 piętrze w siedzibie ZASP, natomiast głównie wykorzystywana jest na cele wewnętrzne stowarzyszenia.

Masz na myśli sale konferencyjna, z zielonymi ścianami i oknami?

Parę lat temu był już gotowy projekt na modernizację i remont, nie udało się go jednak zrealizować. Zaletą ale i wadą tego stowarzyszenia jest różnorodność jego członków, często trudno ustalić wspólne zdanie…Poza tym od wielu lat początkowo z koleżanką Elżbietą Czerwińską, później wspólnie zabiegałyśmy o wparcie sceny impresaryjnej przez m. st. Warszawy. Niestety indywidualne rozmowy nie przyniosły rezultatu. Ale można trzymać kciuki za naszą ofertę, którą właśnie złożyliśmy na konkurs na nowe kulturalne miejsce.

Jesteś członkinią ZASP od 2005 roku, z zawodu aktorką. Ale ostatnio zaczęłaś studia menadżerskie. Bardziej zależy ci na karierze aktorskiej, czy chcesz zarządzać?

To pytanie z rodzaju: czy jest pani bardziej mamą, żoną czy artystką? Wiadomo, ze pełnimy różne role społeczne – tak samo w pracy zawodowej. Ja w tych obu czuję się dobrze, choć widzę, że większy wpływ na zmianę rzeczywistości mam w zarządzaniu.

Na przykład w ZASP?

Stowarzyszenie wymaga reorganizacji. Warto zastanowić się na sensem działania kół, sekcji. Główny nacisk trzeba postawić na pozyskiwanie funduszy zewnętrznych, partnerów i przede wszystkim nowych członków – średnia wieku to dziś 60 lat! Jest wielka potrzeba integracji środowiska, otwarcia na nowe media, działań marketingowych. Trzeba się zastanowić nad stylem i skutecznością działań. Potrzebujemy strategii na rok, dwa, trzy a nawet dziesięć lat do przodu. Idą zmiany i miło mi dołożyć do nich trochę swojej energii.

Wszelkie prawa zastrzeżone